Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

W pierwszej kolejności miejscem wartym polecenia jest bar "u Marzenki". Bardzo miła i rozmowna pani Marzenka zawsze nam coś ciekawego poleci np. wodoloty. Wodoloty to taka bardzo smaczna wariacja na temat kresowych kartaczy, zwanych na Litwie zepelinami. Również serwowane "u Marzenki" placki ziemniaczane nadziewane mięsem, przypominają litewskie ziemniaczane bliny. Ciekawe, że na zachodnich kresach obecnej Polski możemy popróbować potraw znanych z dawnych wschodnich kresów Rzeczpospolitej.

Wybór dań jest bardzo duży, właścicielka mówi, że ciągle coś nowego wprowadza do menu np. ziemniaczane pączki z słodkim serem. Ceny dań na wagę nie są wygórowane, bo z zakresu od około 15 do 25 złotych za kilogram. Tak jak pisałem wybór jest duży m.in.: kopytka, różne rodzaje: pierogów, naleśników, placków ziemniaczanych oraz gołąbki i wspomniane wodoloty.

Ceny na miejscu to: pierogi 7 szt. - 11 zł., dwa wodoloty - 11 zł., dwa placki ziemniaczane z mięsem - 13 zł., pączek ziemniaczany 1,5 zł (ale dla stałych klientów gratis), barszczyk - 3 zł. Gdy kupimy na wynos (na wagę) wyjdzie trochę taniej. 

Bar u Marzenki, ul. Chopina 2-2a         

Oprócz powyższego lokalu warto odwiedzić jeszcze: Pierożek, Pasztecik i Kopytko. Trzeba przyznać, że wdzięczne nazwy wymyślają w Świnoujściu.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Zawsze chciałem wysłać kartkę z Rosji z napisem "From Russia with Love". Jest to tytuł filmu z Jamesem Bondem z roku 1963, na język polski przetłumaczono to jako "Pozdrowienia z Rosji".

Piosenka z filmu:

Pewnego dnia Polski Bus postanowił otworzyć nowe trasy z Warszawy do Rygi i Tallina. Zakupiłem bilety do Rygi po 2 złote i zastanawiałem się co z nimi zrobić. Ryga ładne miasto ale już byłem kilka razy i doszedłem do wniosku, że wykorzystam je aby zobaczyć Rosję. Dokupiłem za 2 złote bilet do Tallina i bilet za 12 złotych z Petersburga do Rygi. Po kilku tygodniach pojawiła się promocja 1 EUR na trasie Tallin - Petersburg. W sumie trasa: Warszawa - Petersburg kosztowała 8 złotych, a Petersburg - Warszawa za 14 złotych. Zaszalałem :)

Akurat wieczorem w dniu kiedy pojawiły się bilety zadzwonił do mnie kolega, znający biegle rosyjski i mówi, że chętnie pojechałby do Rosji. Sprawdziłem, że są jeszcze bilety po 15 złotych do Rygi (po 2 złote już nie było). Kupiłem dla niego bilety i jedziemy.

Pozostało zatroszczyć się o wizę do Rosji. Żeby otrzymać wizę potrzebny jest voucher. Napisałem do hotelu czy wystawią mi voucher, otrzymałem odpowiedź, że tak i zrobią to bezpłatnie. Poprosiłem o przysłanie voucherów, a hotel odpisał, że przyślą ale chcą mieć gwarancje, że jak nie przyjadę do nich to zapłacę za wystawienie voucherów i jako zabezpieczenie potrzebują xero mojej karty płatniczej. Wysyłanie xero karty jest niebezpiecznym rozwiązaniem. Zaczęła się wymiana maili z hotelem i w końcu przyszły vouchery bez zabezpieczenia finansowego, czyli zaufali mi na słowo. Pomyślałem sobie, że jednak z Rosjanami można się dogadać.

Z voucherami poszedłem do Ambasady Rosyjskiej po wizy. W Ambasadzie powiedzieli mi, że dostaje się wizę na tyle dni na ile opiewa voucher. Voucher miałem na 2 dni, a chciałem wizę na 5 dni. Nauczony doświadczeniem z hotelem, że z Rosjanami można się dogadać. Rozpocząłem negocjacje i pani, która przyjmowała wniosek w końcu skapitulowała. Poszła do konsula i wróciła po chwili z informacją, że konsul na wszystko się zgodził. W telewizji od 20 lat mówią, że z Rosją nie można się dogadać, chyba słabo się starają, ale zostawmy wielką politykę.

Przyszedł dzień wyjazdu, zgłosiłem się na przystanek Polskiego Busa na Młocinach. Przyszedł też kolega z dużymi torbami i jeszcze większym zapasem jedzenia. Polski Bus zawiózł nas z Warszawy do Wilna, gdzie się przesiadaliśmy na Polski Bus do Rygi. Do Wilna było dość dużo ludzi ale już do Rygi było tylko 7 pasażerów. W autobusie był bardzo rozmowny Amerykanin. Pochwalił się, że odwiedził już 53 kraje, a ja odparłem, że w ciągu doby odwiedzimy cztery. Po pogawędce zabrałem się za czytanie przewodnika o Tallinie, bo tam mieliśmy spędzić najbliższą noc i dzień.

W Rydze była kolejna przesiadka do Tallina. W autobusie do Tallina było tylko dwóch pasażerów czyli ja i kolega. Jechało 2 pasażerów i 2 kierowców w całym autobusie! Nie dziwię się, że Polski Bus zlikwidował tę nierentowną trasę. Zajęliśmy sobie miejsca leżące, na szczęście ten autobus miał siedzenia nadające się do spania. Po 17 godzinach od wyjazdu z Warszawy dotarliśmy do Tallina. Kierowcy (bardzo uprzejmi zresztą i znający j. angielski) powiedzieli nam jak dotrzeć do hostelu, gdzie zarezerwowałem nocleg. Hostel okazał się być blisko przystanku Polskiego Busa, przy promach. Pokój dwuosobowy był przyjemny i w ramach opłaty za nocleg była bezpłatna sauna i przechowalnia bagażu. Nocleg od osoby wyszedł 50 złotych. Zarezerwować go można przez booking tutaj Hostel ma bardzo dobrą lokalizację. 

Jako, że było już po północy szybko poszliśmy spać. Cały następny dzień mieliśmy spędzić w Tallinie. Rano kolega udał się do sauny, a ja wertowałem mapy i przewodnik. Okazało się, że o godzinie 12 jest oprowadzanie po Tallinie z przewodnikiem. Punktem zbiórki był punkt informacji turystyczna. Wycieczka jest bezpłatna ale na koniec wręcza się przewodnikowi napiwek.

O 12:00 zgłosiliśmy się do Informacji Turystycznej, była tam spora grupka międzynarodowego towarzystwa. Blond Estonka, oprowadzająca wycieczkę zaczęła od nauczenia turystów "dzień dobry" w jej języku. Później z werwą zaczęła opowiadać o historii Tallina i Estonii. Wspomniała też, że część Estonii należała do Polski (m.in. nadbałtycka Parnawa). Ruszyliśmy na spacer trasą najważniejszych zabytków i atrakcji. Cała wycieczka trwała około 2 godziny i rozstaliśmy się na Placu Ratuszowym.

Sobór w TallinieWidok na Stare Miasto w Tallinie

Sobór w TallinieSobór w Tallinie

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

"Tymczasem, przenoś moją duszę utęsknioną

Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,

Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych"

 

Jadąc do Wilna z Polski zobaczymy: pagórkowaty teren, wzgórza porośnięte gdzieniegdzie lasami i łąki zielone, aż wreszcie przekroczymy błękitny Niemen. Właśnie tak jak pisał Adam Mickiewicz wygląda Litwa. Patrząc na litewskie krajobrazy z pewnością przypomni się wyuczona na pamięć, w szkolnych latach, Inwokacja do Pana Tadeusza.

Wilno na wiosenną wycieczkę to bardzo dobre miejsce. W centrum Starego Miasta znajdują się bardzo ładne tereny zielone. W pobliżu Placu Katedralnego jest Ogród Bernardyński. Jest on bardzo malowniczo położony u podnóża Góry Giedymina, w zakolach rzeki Wilejki. Ogród Bernardyński (zwany też czasem Parkiem Bernardyńskim) jest miejscem bardzo zadbanym i stanowi tradycyjnie miejsce spaceru Wilnian. Przed wojną były tutaj urządzane Targi Północne, impreza podobna do Targów w Poznaniu. Po spacerze w Ogrodzie Bernardyńskim i odpoczynku nad Wilejką możemy udać się na wycieczkę na Górę Giedymina.      

Na wzgórzu Giedymina znajduje się Baszta i ruiny pozostałe po Zamku Górnym. Spacer jest przyjemny, bo po drodze możemy podziwiać Park Bernardyński z góry oraz mamy widok na nowoczesne Wilno po drugiej stronie rzeki Wilii (po litewsku Neris). Spacer na górę jest bardzo łatwy ale jeśli chcemy możemy wjechać kolejką.

Z Parku Bernardyńskiego warto też udać się na Wzgórze Trzech Krzyży (112 m n.p.m.) jest to wycieczka dłuższa niż poprzednia, mamy tutaj jednak ładniejszą panoramę Wilna. Trzy krzyże zostały wzniesione przez franciszkanów między rokiem 1613 a 1636 (wg wikipedii). Obecne Trzy Krzyże pochodzą z czerwca roku 1989 i mają upamiętniać ofiary stalinizmu.

Jeśli dysponujemy większą ilością czasu możemy udać się za miasto do Ogrodu Botanicznego. Przejazd autobusami w jedną stronę trwa około godziny. Ogród zajmuje powierzchnię 199 ha i posiada bardzo bogatą kolekcję roślin: tulipanów, bzów, rododendronów, lillii, piwonii, floksów i dali. Na terenie ogrodu są pozostałości starego dworu i park ze stawem. Maj to świetny czas na odwiedzenie ogrodu botanicznego, strona internetowa: Wilno Ogród Botaniczny                    

 Wilno

Widok na wzgórze z Basztą Giedymina, z wileńskiego Placu Katedralnego. Na pierwszym planie, po lewo Zamek Dolny.

 

Wilno

Ogród Bernardyński początkowo należał do Zakonu Bernardynów stąd nazwa. 

 Wilno Ogród Bernadyński

Ogród Bernardyński stanowi tradycyjnie miejsce niedzielnych spacerów mieszkańców Wilna.  

 Wilno

Wzgórze Giedymina. Widzimy serpentynę ścieżki prowadzącej do Baszty na szczycie.

 

Wilno

Wzgórze Trzech Krzyży, dobry punkt widokowy na Wilno.

 

Wilno Ogród Bernardyński

Widok z Parku Bernardyńskiego na Kościół św. Bernarda i Franciszka.

 

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Praga to miasta odwiedzane przez tłumy turystów, uważane za najpiękniejsze w Europie. Złota Praga ustrzegła się zniszczeń wojennych, a jednocześnie jest niedroga dla turystów zachodnich, co dodatkowo wzmacnia jej popularność.  

Proponuję ucieczkę od tłumu turystów, płynących mostem Karola, do praskich ogrodów, które mimo, że lezą przy najpopularniejszych trasach turystycznych są oazą spokoju. Zacznijmy zwiedzanie od ogrodu, który jest najbardziej znany, czyli od Valdstejnskiej Zahrady (Ogrody Wallensteina). Wejście do Ogrodu jest przy stacji metra Malostrańska (przy wejściu od strony metra jest bezpłatna toaleta). Wchodzimy przez budynek dawnej Ujeżdżalni (obecnie jest tam Senat Republiki Czeskiej).  Barokowe Ogrody Wallensteina powstawały wraz z kompleksem pałacowym w latach 1623-1630 i mają powierzchnie 1,7 ha.

Ogrody WallenstajnaZ ogrodów Wallensteina mamy bardzo ładny widok na Zamek na Hradczanach i Katedrę Św. Wita. Jest nawet tablica, która opisuje co widzimy spoglądając z perspektywy jak na powyższym zdjęciu.  

Praha - Ogrody WallenstainaGrota z fantazyjnymi stalagmitami i stalaktytami, która stanowi jedną ze ścian ogrodów generała Wallensteina. Genialnego dowódcę Albrechta von Wallenstein zgubiła nadmierna ambicja - marzył o tronie. Za uczestnictwo w spisku przeciw cesarzowi, prawdopodobnie Ferdynand II zlecił jego zabójstwo. Wcześniej Wallenstein odniósł wiele zwycięstw dla cesarza Ferdynanda II.

 

Valdstejnska zahradaWidok na salę terrena Pieroniego z trzema łukami arkadowymi i scenami bitewnymi. W alejce widzimy posągi z brązu, które są kopią zrabowanych rzeźb w 1648 roku, przez Szwedów. Rzeźby zostały zaprojektowane przez nadwornego rzeźbiarza Rudolfa II (kontrowersyjnego cesarza i jednocześnie króla Czech, to Rudolf II sprowadził do Pragi astronomów i alchemików). Pałac Wallensteina jest obecnie siedzibą Czeskiego Senatu.  

 

Praga Wiosna

Wokół fontanny Herkulesa w Ogrodach Wallensteina jest staw w którym można zobaczyć ryby, a po ogrodzie przechadzają się pawie, które chętnie pozują do zdjęć.

 

Praga - Polska AmbasadaW pobliżu Ogrodów Wallensteina znajduje się Fürstenberský palác, dzierżawiony przez polską ambasadę. Pałac jest bardzo ładnie położony u podnóża Zamku na Hradczanach. Przy budynku ambasady jest wejście do ogrodu zwanego: Velká Fürstenberská zahrada przekształconego z winnic. Wstęp niestety jest płatny, 50 koron. 

 

Praga - Vojanovy sady W odległości zaledwie 200 metrów od stacji metra Malostranska, niedaleko Ogrodów Wallensteina znajduje się prawdziwie ukryty ogród: Vojanovy Sady. Wejście jest tylko jedno, od ulicy Luzickeho seminare. Brama wejściowa nie jest w żaden sposób oznaczona informacją, że tam jest ogród. Dodatkowo mur otaczający Vojanovskie Sady sprawia, że jest cicho i spokojnie choć obok przepływa tłum turystów. świetne miejsce do odpoczynku w trakcie zwiedzania. Jak widać niektóre osoby leżą na ukwieconej trawie, choć regulamin zabrania wchodzenia na trawę. Jest dużo ławek do siedzenia, można zjeść kanapki, poczytać i odpocząć.